W sobotę przyszli znajomi Patrycji z Uniwersytetu: Dagmara i Erklap. Do Dagmary zadzownił znajomy, którego poznała na lotnisku w drodze do Stambułu. Okazało się, że mieszka z żoną i córeczką w Polsce i co więcej- w Świebodzicach! (dla tych którzy nie wiedzą lub nie pamiętają mieście z którego pochodzę- Ala). Zupełnie przypadkowe spotkanie, wielki zbieg okoliczności i spotykamy się w naszym mieszkaniu w Stambule! Poprostu niesamowite! No i kolejny dowód na to, że świat jest mały :)
Od tygodnia mamy tu paskudną pogodę, nawet padał nam deszcz ze śniegiem... Nic nam się przez to nie chcę, no i nie ma jak iść cokolwiek zwiedzać, bo co to za przyjemność chodzić i moknąć. Czekamy na słoneczko :)
W czwartek byliśmy na imprezie z Polakami z Erasmusa z Okanu :) Okan przeżywa obecnie inwazję studentów z Polski... Zdecydowanie ich osaczyliśmy :)
poniedziałek, 28 lutego 2011
czwartek, 24 lutego 2011
New Mosque, Bazar Egipski, Grand Bazar
W poniedziałek mimo nie sprzyjającej pogody udałyśmy się we 3 z Patrycją do dzielnicy zwanej Eminönü, po raz kolejny chwaląc lokalizację naszego mieszkanka, gdyż autobus miałyśmy praktycznie spod domu. Pół godzinki autobusem i jesteśmy w tej chyba najbardziej znanej dzielnicy Stambułu, w której mieści się także Hagia Sophia i Błękitny Meczet.
niedziela, 20 lutego 2011
Tureckie ciekawostki :)
2. Są panowie, którzy chodzą i zbierają stare rzeczy (można im dać wszystko i oni później to sobie sprzedają). Krzyczą na całe ulice coś w stylu "ja nie piiiijeeee, piiiijeeee"- bynajmniej my coś takiego słyszymy ;)
3. Kierowcą taksówek nie wolno płacić monetami- jest to obraza, ponieważ mówi się, że tylko biedakom rzuca się monety.
4. Nie wolno pić ani jeść w środkach komunikacji miejskiej.
5. Wodę zamawia się przez telefon- każdy ma swój numer i pan przywozi ją do domu.
6. Śmieci oddaje się pani, która około godziny 20 chodzi i zabiera od każdego- jest to w cenie czynszu.
7. Spawanie wielkich elementów, tudzież cięcie piłą elektryczną przy głównej ulicy w centrum- coś ala ulica Ruska we Wrocławiu- to zupełnie coś normalnego.8. Nazar Bonjuk- wszech obecne Oko Proroka- ma uchronić przed rzucaniem złego czaru lub uroku. Niebieskie oczy wzbudzają strach i przerażenie, gdyż w tutejszej religii szatan ma niebieskie oczy.
9. Turcy uwielbiają się targować.
10. Kochają słodkie rzeczy- nawet Coca-Cola jest słodsza!
11. Nie pija się gorących napoi do obiadu.
12. Bardzo niegrzeczne jest odmówienie herbaty lub kawy po posiłku.
13. Jadają głowy jagnięce oraz smażone głowy kurze!!!!
14. Są mistrzami podróbek- zegarki, perfumy, torebki- wszystko wygląda naprawdę oryginalnie. Różnią się tylko ceną.
15. Oryginalny turecki kebaP jest bez sosów i na talerzu.
Jak nam się jeszcze coś przypomni to dopiszemy :)
sobota, 19 lutego 2011
Faces
Bardzo się cieszymy, że nasz Blog wzbudza tak duże zainteresowanie :) Pozdrawiamy wszystkich czytelników i postaramy się być bardziej systematyczne ;)
Zacznijmy od tego, że od czwartku mamy nową współlokatorkę- Patrycję z Polski. Tym sposobem w mieszkaniu mamy już komplet i jest wesoło. Na lodówce pojawiła się karteczka ze schematem sprzątania i każdy ma swój tydzień. Organizacja jest.
W tym samym dniu przyszły do nas koleżanki Antonia z Włoch i przyrządzili nam włoski makaron- bardzo smaczny, cakiem nowy dla nas sposób- szybki, łatwy i przyjemny. Przyszli też amerykańscy znajomi Courney. Posiedzieliśmy sobie, pogadaliśmy i miło spędziliśmy czas :)
Wczoraj po raz pierwszy byłyśmy na imprezie w Taksim. Początkowo mieliśmy iść na imprezę dla Erasmusów, ale że była w Kadikoy w azjatyckiej części, to nam się nie chciało tak daleko jechać więc pojechaliśmy do Taksim. Najpierw poszliśmy do bardzo klimatycznej knajpy, której nazwy nie pamiętamy. Bardzo klimatyczna muzyczka (na ścianie wisiał obraz który Ala miała ochotę ukraść taki był świetny, oraz zdjęcie Boba Marleya), Karolce puścili Depeche Mode- Personal Jesus, no i świetnie tam było!!! Courney się nie podobało, więc poszliśmy szukać jakiegoś 212 Live, jednak graniczyło to z cudem, aby go odnaleźć w tych zagmatwanych i licznych uliczkach. Trafiliśmy do Faces i naprawdę się wytańczyłyśmy. Pełna kultura nikt nas nie zaczepiał- tak więc pogłosy o Turkach okazały się na szczęście plotkami. Ogólnie jesteśmy w wielkim, wielkim szoku po pewnych sytuacjach które musimy utajnić. Po prostu że tacy ludzie istnieją, i takie rzeczy dzieją się na świecie... Jedno slowo- Masakra. Postanowiłyśmy zamykać po tym nasz pokój na klucz. Tyle.
poniedziałek, 14 lutego 2011
Przerwa :)
Długa przerwa- jakoś nie było czasu ani weny.. Ale postaramy się jak najlepiej nadrobić zaległości :)
| Serdar :) |
| Polski akcent :) |
Z takich nowych rzeczy, śmiesznych, dziwnych to jeszcze to, że podczas chodzenia po okolicznych sklepach z ciuchami panie w jednym z nich zaproponowały nam herbate lub kawę :) Bardzo miłe to było. Karola poprosiła o kawę ale w końcu jej nie wypiła, bo pani niosąc jej ją- upuściła i kawa wylądowała na podłodze. No ale liczą się intencje :)
W czwartek mieliśmy małą imprezkę w mieszkaniu- urodziny jednego z właścicieli- Serdara. Była to niespodzianka, ale jak się potem okazało, nie dał się nabrać. Karolina zadzwoniła i powiedziała, że mamy zalaną łazienkę, Stella i Ahmet już tu byli z tortem i świeczkami. Serdar przyjechał i surprise :) Posiedzieliśmy sobie miło i zjedliśmy pysznego torta (nawet nie był słodki jak wszystko tutaj).
W piątek się złaziłyśmy z Erdemen i Sylvią po okolicach Kadikoy. Byliśmy nad morzem i było ślicznie. Po prostu takie piekne miejsce, że naprawdę ahhh. Zjedliśmy obiad w moda taras- na tarasie z widokiem na morze- cudnie. Bardzo dużo ciekawych rzeczy sie dowiedziałysmy (np że nie można jeść ani pić w środkach komunikacji miejskiej, ani mieć nic otwartego oraz że nie można fotografować flagi...)
W sobotę mieliśmy imprezkę domową z właścicielami, współlokatorami i ich znajomymi. Było bardzo międzynarodowo: polsko-turecko-niemiecko-amerykańsko-włosko. Nasza cudowna sąsiadka o godzinie 1:30 w nocy przyszła z wielkimi pretensjami, że jest za głosno, choć wcale nie było... No ale cóż. Podobno jest bardzo dziwna, co zresztą zdążyłyśmy same zauważyć.
Dzisiejszy dzień zaczęłyśmy śniadaniem u naszych właścicieli- pozdrawiamy Ahmuta i Stelle Fellicie :)Nasza rodzinka :)
poniedziałek, 7 lutego 2011
Turecki targ
Od wczoraj mamy nową współlokatorkę- Cortney z Texasu. Jest bardzo miła i cieszymy się, że z nami mieszka, bo dzięki temu możemy poprawiać nasz angielski :)
Karolka z pomoca Stelli przyrządziła potem su boregi z serem. Było pyszne- coś nowego, cos bardzo tureckiego. Zaczynamy odkrywać tureckie pyszności dzięki naszym właścicielom.
niedziela, 6 lutego 2011
Bebek
Bebek- przeurocze miejsce. Usiadłyśmy w kawiarni nad samą rzeką, wypiłyśmy w słoneczku gorącą czekoladę, nad nami co chwilę lądujące samoloty. Miły, sobotni relaks.
Nie ma tu na przystankach rozkładów jazdy. Po prostu czekasz aż coś co Ci pasuje przyjedzie. Stojąc na przystanku i czekając na autobus do Mecidiyeköy spotkałyśmy naszego ulubionego pana kierowcę od zdjęć!!! Oczywiście tureckim zwyczajem zatrąbił parę razy (mimo że go widziałyśmy) pouśmiechał się wraz z panem kasjerem i lekko niezadowoleni, że nie jedziemy w jego stronę pojechali :)
Właścicieli mamy najlepszych. Dzwonią pytają co u nas, przychodzą, siedzą sobie z nami, zapraszają nas co siebie. Chyba nas lubią :) My ich zresztą też :)
piątek, 4 lutego 2011
Okan University

Wczoraj miałyśmy spotkanie organizacyjne na uczelni. Okan University jest to ogromny kampus w skład którego wchodzą 3 akademiki, budynek rektoratu, 4 budynki wydziałowe, budynek sportowy (basen, siłownia, 2 sale fitness, masaż, sauna, boisko), korty, boisko odkryte, liceum, kino, starbucks i inne reatauracje, makret, sklep, fryzjer, biblioteka, księgarnia, sala gier, tor wyścigowy. Ogólnie całość jest collagem i robi ogromne wrażenie. Pełno jest mini wodospadów, jeziorek, i żywych zwierząt (w tym momecie pozdrawiamy Murata, który na bociana mówił Pelikan ;) Dowiedziałyśmy się, że za rok nauki płacą 10 800 $ ...
Na spotkaniu okazało się, że na 12 Erasmusowiczów jest 7 Polaków (prawie same dziewczyny), dziewczyna z Austrii, Niemiec pochodzenia Tureckiego, i 3 dziewczyny z Litwy, które na spotkanie nie dotarły. Później zostaliśmy zaproszeni na luch do restaruacji, gdzie jedliśmy w strefie dla VIPów obok stolika właściciela kapmusu (ma on swoich ochroniarzy, którzy wszędzie z nim chodzą).
Dostaliśmy Okanowskie legitymacje, na które przelewa się pieniążki i służą jako karta płatnicza na kampusie i w autobusach dowożących do szkoły (tzw. shuttle bus). I teraz dopiero w poniedziałek jedziemy wybrać i zapisać sie na zajęcia. Wolny wybór- na co chcemy chodzić, to sobie możemy wybrać. Jedyny minus uczelni jest taki, że jest na końcu świata, ale biorąc pod uwagę fakt, że możemy nasze zajęcia skupic w 3 dni, nie jest to wielki problem. 
| Erasmusowicze :) |
środa, 2 lutego 2011
Cevahir
Piękny i słoneczny dzień, który w pełni spędziłyśmy w centrum handlowym o nazwie Cevahir Istambul.
Koszt budowy: 250 milionów $,
7 pięter, 343 sklepy, 48 restauracji, kino, teatr, wesołe miasteczko, bowling,
Każdy wchodzący musi poddać się kontroli bezpieczeństwa. Jest to w sumie dobre rozwiązanie przy tak ogromnym obiekcie. No i złaziłyśmy się strasznie. Poczyniłyśmy jakieś mniejsze lub większe zakupy i zadowolone wróciłyśmy do domu.
wtorek, 1 lutego 2011
Dzień 5
| Tureckie specjały |
![]() | ||
| Złapałam Pana który się za nami oglądał:) |
W dzielnicy, w której mieści się nasza uczelnia spadł śnieg. Murat napisał nam, że prawdopodobnie rząd odwoła zajęcia. Tak wiemy, że to niesprawiedliwe, no ale co zrobić :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

