czwartek, 24 lutego 2011

New Mosque, Bazar Egipski, Grand Bazar


W poniedziałek mimo nie sprzyjającej pogody udałyśmy się we 3 z Patrycją do dzielnicy zwanej Eminönü, po raz kolejny chwaląc lokalizację naszego mieszkanka, gdyż autobus miałyśmy praktycznie spod domu. Pół godzinki autobusem i jesteśmy w tej chyba najbardziej znanej dzielnicy Stambułu, w której mieści się także Hagia Sophia i Błękitny Meczet.
Poszłyśmy do XVI wiecznego meczetu zwanego Nowym Meczetem Yeni Cami. Była to nasza pierwsza wizyta (choć na pewno nie ostatnia) w meczecie. Wrażenia niesamowite. Przed wejściem ściąga się buty, tutejsi wierzący przed modlitwą, myją nogi w specjalnym miejscu do tego przeznaczonym. Pan dał nam chusty, którymi musiałyśmy zakryć włosy. Kobiety bardzo to ucieszyło. Uśmiechały się, kiwały twierdząco głowami i pokazywały ok. Posiedziałyśmy trochę w środku, pooglądałyśmy co mogłyśmy, porobiłyśmy zdjęcia i poszłysmy dalej.
Kolejne miejsem które odwiedziłyśmy był Bazar Egipski, który jest jednym z najstarszych bazarów w mieście.Został zbudowany w 1660, a dochody z niego służyły finasowaniu budowy Nowego Meczetu. Nazwa bazaru pochodzi z czasów osmańskich, kiedy to na tym bazarze handlowano przyprawami przywożonymi z Egiptu. Oczywiście mnóstwo pięknych rzeczy. Kupiłyśmy sobie bryloczki z Okiem Proroka, więc teraz jesteśmy już bezpieczne :) Wszyscy oczywiście zapraszali, by wejść i zobaczyć ich wyroby oraz produkty, ale nie było to tak nachalne, komercyjne i drażniące jak w przypadku Grand Bazaru, który odwiedziłyśmy następnie. Ma on 3500 sklepików i 30 hektarów powierzchni!!! Chodzenie po nim było dosyć uciążliwe, tu handlarze byli już bardzo natrętni, potrafili przywitać się chyba w każdym języku. Znali polskie powiedzonka typu: "polskie dziewczyny, same witaminy" itp. Na każdym kroku nazywane byłyśmy Aniołkami Charliego, lub Spice Girls.. Fakt faktem mieli cudne rzeczy, chusty, ozdobne talerze, przyprawy i wiele wiele innncyh, ale ceny widocznie wyższe pod turystów. W ogóle nie widać było tam miejsowych. Zdecydowanie bardziej podobał nam się Bazar Egipski. Tam czuć było taki wyjątkowy klimat tutejszych bazarów.
I tak zleciał cały dzień. Cieżko tu trochę się odnaleźć, kiedy nie zna się okolicy. Nie zawsze mapa wystarcza, a trudno znaleść na ulicy kogoś kto mówi po angielsku. Następnym razem chcemy udać się do Hagii Sophii i Błękitnego Meczetu, ale to już z kimś kto raz zna Stambuł, a dwa może nam coś więcej opowiedzieć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz