





Po całej nocy podróży, z lekkim opóźnieniem byliśmy na 11 rano. Niestety nie było już czasu, na poranne zakwaterowanie w hotelu, czy też prysznic itd... I cały dzień bardzo aktywnego zwiedzania. Pogoda miała być średnia, wszyscy zabrali ciepłe ubrania, a tu się okazało, że zasłużyliśmy na słoneczko i bezchmurne niebo. Było naprawdę bardzo bardzo ciepło. Wrażenia niesamowite! Przecudnie tam jest. Co chwilę się gdzieś przemieszczaliśmy autobusem, na zasadzie 20 minut tu- jedziemy, 15 tu- jedziemy, ale przynajmniej mogliśmy dużo zobaczyć. Zwiedzaliśmy Kościoły wydrążone w skale pochodzące z IX wieku, fabrykę ceramiki, winnicę. Mieliśmy bardzo fajnego przewodnika, bo mówił ciekawie i przede wszystkim nie zanudzał jakimiś rzeczami, których i tak nikt by nie zapamiętał. Około 19 zajechaliśmy do hotelu, który pozytywnie nas zaskoczył i mieliśmy godzinę do wyjazdu na wieczór turecki. Pokazy tureckiego tańca, taniec brzucha, typowa turecka muzyka, tureckie jedzenie- idealnie. Świetne miejsce tak ogólnie- wpasowane w klimat całej Kapadocji. Rano śniadanko i wszyscy dalej bardzo zmęczeni lub nazwijmy to sobie jak chcemy ;) jechaliśmy dalej. I znowu cały dzień zwiedzania. Byliśmy w podziemnym mieście Kaymakli, w którym miejscowa ludność chroniła się przed najazdami i prześladowaniami. Oczywiście było to tylko jedno z wielu takich miast, bo nie było czasu zobaczyć więcej. Robi wrażenie- pomieszczenia szkolne, kuchnia, pokoje, bardzo wąziutkie, niskie przejścia, wszystko idealnie zoragnizowane i przemyślane. Byliśmy w fabryce biżuterii i w Kanionie Kapadocji, do którego droga naprawdę przyprawiła nas o krzyszki, piski i siwe włosy- stromo, z górki, przepaść, skały, zakręty- masakra! Ale żyjemy ;) No i czas było wracać. Kolejne 13 godzin, ale tym razem nie przespałyśmy Ankary- tak więc można powiedzieć, że byłyśmy, widziałyśmy, Mauzoleum Attaturka też widziałyśmy, ale skromne wnioski- zdecydowanie wolimy Stambuł :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz