Eralp, Alper, Diana- Dziękujemy :) Świetny weekend za nami :)


Będąc już tak blisko odwiedziliśmy także święte miejsce kultu chrześcijan oraz wyznawców Islamu- grób i dom Maryi. Cisza, spokój mimo wielu ludzi tam przebywających. Po drodze tablice informacyjne w 12 językach (także po polsku), stare drzewka oliwne, biegają wiewiórki wcinające oliwki... Ala z Patrycją napiły się wody ze świętego źródełka, umyły nią rączki i "dały sobie trochę na gardełko" no i chyba pomogło, bo Ala na drugi dzień czuła się już lepiej, Patrycja też, za to Karola zaczęła być znowu chora heh. W domu mamy mały szpital od miesiąca. Każdy po kolei choruje.. Ale wracając do tematu. Później pojechaliśmy do miasteczka, które słynie z win- Sirince. Chodzi się takimi bardzo klimatycznymi, tureckimi uliczkami, można próbować po szczególnych win smakowych: mango, truskawka, jabuszko, wiśnia, jeżyna i wiele wiele innych. Do tego wioska ta słynie także z oliwy z oliwek, czytałyśmy i część ludzi twierdzi, że tamtejsza jest najlepsza. Domy z gleby robią wrażenie, są pozostałością po Grekach, którzy w późniejszym czasie zostali przesiedleni. Klimatu nadaje to, że były one budowane na zboczach gór, po to aby nie zajmowały prostych terenów, które były korzystniejsze pod uprawy. Odniosłyśmy wrażenie, że toczy się tam takie prawdziwie tureckie, turystyczne życie. Pozwijana babinka plecie wianki ze stokrotek, nieco umorusane dzieci biegają po ulicach, ale miejscowi handlarze nagabują i chwalą swoje wyroby. Ogólnie malowniczo i przyjemnie...
| Nasz przewodniko- kierowco-wszytko Eralp :) |
| Efes ...:) |
| Pani robi nasz obiad:) |
Koło 20 wróciliśmy do Izmiru, no i był czas szykować się na jakieś wyjście, żeby zobaczyć życie nocne coby mieć porównanie do tego w Stambule :) Poszliśmy na Erasmus Party do dzielnicy o nazwie Karsiyaka i... spotkaliśmy naszego kolegę Polaka, który jest na praktykach na erasmusie w Stambule :) Wiedzieliśmy, że jest w Izmirze na weekend, skontaktowaliśmy się więc wiedział, gdzie się wybieramy, ale najlepsze jest to, że spotkaliśmy go po drodze, a nie w klubie, Karolina zauważyła go wśród tłumu na ulicy i nagle zaczęła biec, nikt nie wie co sie dzieje nagle patrzymy a to on. Prześmieszne to było. No i świat jest mały po raz kolejny ;)
Kolejny bardzo udany wyjazd :)
Eralp, Alper, Diana thank u guys for all once again :)
| Ekipa wyjazdowa !:) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz