piątek, 28 stycznia 2011

Mieszkanie


Ulice Kadikoy
 Wchodzimy wita nas miły Mesut i jego kochany psiak. Wchodzimy do nas do pokoju- no nie jest świetnie ale zawsze mogłoby być gorzej- na środku stoi stary, elektryczny grzejnik, keyboard Mesuta (jest muzykiem). Są 2 biurka, 2 łózka, szafa (w której są jakieś rzeczy) i tyle. No ale co nam więcej trzeba. Nie jest za czysto- ale zawsze można sobie posprzątać. Schody zaczęły się przy oglądnaniu łazienki i kuchni. Nie ma brodzika ani wanny- kąpiesz się a ta woda spływa do kratki, ale zanim do niej spłynie to jest w całej łazience, kibel (fuj), umywalka odpada (i fuj) i jest bardzo zimno i brudno. Kuchnia równie nie ciekawa. Marząc o kąpieli i spaniu pytamy o pościel- ups nie ma. Ieva, która mieszkała tu wcześniej mówiła nam, że wszystko tu jest i pościel też. No i zonk. Dobra właściciel przyniósł nam jakies koce, nieważne- miałyśmy swoje poszewki na szczęście. Karola poszła się kąpać wraca i mówi:
"Ala uciekamy stąd"
Nie ma ciepłej wody ani w kranie, ani pod prysznicem. I tak zaczęło się to, że mieszkanie po prostu musimy zmienić. Nie wiemy jeszcze do końca, czy to, że woda spływa do kratki i nie ma brodzika czy czegoś w ten deseń to wynik tego, że tak po prostu u nich jest czy o co chodzi.

Strasznie marudząco wyszedł ten post, no ale tak to wszystko wygląda. Jesteśmy na etapie poszukiwań. Jutro ma przyjechać nasz buddy i mamy jeździć coś oglądać. Obiecałyśmy mu naszą żubrówkę w zamian. Dobrze Pani Dobrowolska mówiła, żebyśmy wzięły Żubrówkę, bo faktycznie lubią i pytają o nią. Murat był w Polsce w Opolu na Erasmusie w tamtym roku, więc zna też Polskę, polskie zywczaje i polskie przekleństwa heh. Ogólnie naprawdę bardzo wporządku gość. Dużo nam pomaga. Trochę już nam głupio, no ale cóż.
Dzisiaj o 6 rano tego czasu obudziły mnie Muzułmańskie modły rozbrzmiewające przez głośniki na ulicach Kadikoy. Trwały jakieś pół godziny, i tak co jakiś czas jest. W sumie ciekawe doświadczenie. Ogólnie ludzie tu są bardzo mili. Czujemy się obserwowane, ale chyba powoli się do tego przyzwyczajamy. Do tego odnosimy wrażenie, że oni się nas boją. Jak zaczepiamy kogoś na ulicy, żeby się o coś zapytać, to widać, że są jakby przestraszeni, a przecież są u siebie. Karolka jest zjawiskiem w naturalnych blond włosach, nie tylko dla facetów dla kobiet również. A dzisiaj w McDonald's to myślałam, że umrę ze śmiechu- wręcz wytykali nas palcami,a było to nasze pierwsze wyjście z mieszkania na kawę. Trochę średnio z angielskim u nich, ale na migi dajemy radę.
Sama dzielnica Kadikoy bardzo fajna- mnóstwo sklepów, a więc raj dla kobitek, tanie ciuchy, biżuteria (Karolka zakupiła już 2 pary kolczyków za 3 zł i chustę za 10 zł), miłe knajpy, jest Pizza Hut (gdzie dzisiaj jadłyśmy bardzo smaczne rzeczy i wcale nie pizze), jest KFC jest United Color of Beneton, a więc dość europejsko :) Trzeba dodać, że Turczynki są piękne i bardzo zadbane, a faceci no średni- zdecydowanie wolimy naszych Polskich Chłopców (buziaki dla Michała i Konrada :* :* ).
Cytrynowa zupka
Jest cieplutko, cieniutki płaszczyk i już :) No ogolnie pierwsze wrażenia dotyczące Stambułu, a właściwie Kadikoy są jak najbardziej pozytywne- pięknie tu jest, ale narazie mamy trochę stresa z mieszkaniem i chyba jeszcze tego tak do końca przez to nie możemy docenić.
Dobra namotalam tu strasznie. Karolka walczy z grafiką bloga, a ja tu motam i motam.
Jak coś nam się jeszcze przypomni to bedziemy pisać :)
Kadikoy

5 komentarzy:

  1. buziaczki dla dzielnych dziewczyn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. niezły początek;) spokojnie jak się rozkręci to będzie cud malina;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gutek mówił, ze ma jakąś znajomą, która mieszka w Stambule od paru lat. O ile tam teraz jest (3 tyg temu spotkał ją w Polsce) to postaramy się o namiar. Może mogłaby w czymś pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chce zupy cytrynowej ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. jeżeli chodzi o mieszkanie w Stambule do osób będących na Erasmus to może tutaj http://mieszkania-istanbul.pl/ po polsku i z dostawą do domu :)

    OdpowiedzUsuń