Mamy 5 godzin do wylotu. Nasza tułaczka z 30 kilogramowymi bagażami po lotnisku, szukanie własnego miejsca doprowadziła nas gdzie? Kto zgadnie? Na PIWKO :) Zatem siedzimy sobie i pijemy . A jak smakuje ojeej!!!Zważyłyśmy nasze bagaże- mamy troszkę za dużo ale może trafimy na miłego pana, puścimy oko i będzie wszystko dobrze. Póki co szczęście związane z wyjazdem bardzo nam dopisywało, wiec mamy nadzieje, że i tym razem tak będzie. Biorąc pod uwagę wyjazd po wizę (prosto po pożegnaniu z grupą…) załatwienie mieszkania w Turcji, kupowanie biletów, zaliczenia 3 semestru studiów itd. To myślę, że wszystko się poukłada.
Ok. z racji tego, że mamy jeszcze mnóstwo czasu napiszemy o tym jak to się wszystko zaczęło.
Dzień zdawania egzaminu językowego z panem X (pozdrawiamy) to istny koszmar! Pan próbował nam udowodnić, że nie znamy składni języka polskiego na egzaminie z języka angielskiego. Zaczął nas wypytywać o powiązania polsko- tureckie, chociaż miał sprawdzić nasze umiejętności komunikowania się w języku angielskim. Hm… mało ciekawe doświdczenie, ale najważniejsze, że zaliczyłyśmy. W drodze powrotnej na ulicę Wagonową, przeżywając wcześniejsze wydarzenia, pan wszedł na mnie (Ala) i złapał mnie za piersi nagle- po prostu to zrobił!!! Potem trochę się wyczekałyśmy aby dostać się do Pani Koordynator i nic nie załatwiłyśmy. Karolka:
Po powrocie do domu odwiedziła mnie bardzo miła starsza pani z mieszkania na dole, ponieważ od kilku dni po godzinie 22 zaczynały nam grać rury. Pani po kilku dniach walenia w kaloryfer wysłała swojego męża na zwiady, aż do tego pamiętnego dnia, gdy zjawiła się we własnej osobie. Pani zarządała sobie wglądu w moje rury pod groźbą wezwania MILICJI ! Po czym okazało się, że to poluzowane kuriki od prysznica,a nie tak jak myślałam wina sąsiadów! Jednak na ratunek przyjechał niespodziwanie pan hydraulik zmienić w całym budynku wodomierze, naprawił mi kurki, a przemiłej pani sąsiadce powiedział, że to ze wzgędu na zużyte wodomierze po 22 rury śpiewały! Na drugi dzień po godzinie 7 rano moja najukochańsza sąsiadka zapukała do mych drzwi z udźwięcznieniem powiedziała- Przepraszam.I tak zaczął się nasz pierwszy dzień przygody z Erasmusem J
3 godziny do wylotu
Obiad na berlińskim lotnisku- 10 Euro za sztukę najostrzejszego makaronu jaki w życiu jadłyśmy. Masakra. Niech nam nikt nigdy nie mówi, że mamy niewyparzone buźki… Dalej czekamy czując się trochę jak w państwie policyjnym. Wszyscy się patrzą. Śmiesznie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz